Skip to main content

„Machinarium Gallery”: wspólna przestrzeń sztuki

Wernisaż Davee’a Blowsa’a, inaugurujący otwarcie galerii sztuki w katowicku studiu „Machinarium Tattoo”, był prawdopodobnie jedyną okazją ku zobaczeniu na żywo prac tego artysty. A osiągnięcia tatuatora robią wrażenie! Davee  jest zdobywcą ponad 30 nagród na licznych festiwalach w Europie i Azjii. Poza tym tatuował na wszystkich 7 kontynentach, a jego projekt „100 panthers”, odbił się szerokim echem nie tylko w tatuatorskim środowisku. Wybór galerii sztuki, w której zdecydował się zorganizować swoją wystawę, nie był kwestią przypadku. Zresztą – więcej o „Machinarium Gallery”, prawdziwie unikatowej przestrzeni artystycznej – dowiecie się z dzisiejszego artykułu. 


Krótka historia „Machinarium Gallery”

M.W.: Jaka jest historia powstania “Machinarium Gallery”? Co skłoniło was do otwarcia i prowadzenia tego typu przestrzeni?

Darek Doktór: Na samym początku była tutaj zlokalizowana piekarnia. Później zmienił się właściciel budynku i przez długi czas kamienica stała pusta…, aż do momentu, w którym nowy najemca postanowił otworzyć lokal gastronomiczny. Tuż przed zagospodarowaniem przestrzeni stricte na potrzeby studia tatuażu, funkcjonowała tu jedna z najpopularniejszych wegańskich restauracji w Katowicach. Jednak nieco ponad dwa lata temu, knajpa przeniosła się bliżej deptaku, wychodzącego na wprost dworca kolejowego. Bardzo szybko udało mi się zdzwonić i dogadać z zarządcą kamienicy; w zasadzie nie minął nawet dzień, a już byliśmy umówieni na spotkanie. Zaczynaliśmy od studia „Machinarium Tattoo” z myślą, że nasz zespół z czasem będzie się powiększał. Nie sądziłem jednak, iż na wyższych kondygnacjach otworzymy galerię. Rozwój sytuacji (paradoksalnie) przyspieszył pierwszy lockdown. Właścicielowi kamienicy bardzo spodobał się nasz koncept na tę przestrzeń, więc wyszedł z propozycją aranżacji pierwszego piętra. Można powiedzieć, że to był pomyślny zbieg okoliczności (śmiech). Od zawsze chciałem, aby w pracowni rzemiosło przeplatało się ze sztuką – w końcu obie dziedziny są ze sobą bardzo silnie skorelowane. Dlatego momentalnie przyjąłem jego propozycję i przystąpiliśmy do prac nad powiększeniem lokalu o miejsce, w którym artyści (nie tylko ci z naszego studia) mogliby rozwijać swoją twórczą działalność oraz docierać do szerszego grona odbiorców.

„Machinarium Gallery” pozostaje otwarta nie tylko dla klientów salonu. Każda osoba, spragniona kontaktu ze sztuką, jest tutaj mile widziana. Nie pobieramy opłaty za wizytę, nie chcemy też, by wernisaże były wydarzeniami biletowanymi. Działamy wspólnie z katowickim ASP; tak się składa, że mamy kontakt z kilkoma osobami z uczelnianego grona. Chętnie słuchamy ich uwag, bo dzięki tym sugestiom możemy się również sporo nauczyć. Razem udowadniamy, że tatuaż „wychodzi z podziemia” i w obecnych czasach powinien być traktowany na równi ze sztuką wysoką…, co zresztą potwierdzają opinie krytyków, zaproszonych na ostatni wernisaż Davee’a Blows’a. Jego prace uzyskały pozytywne rekomendacje mecenasów z Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach.


Wernisaż Davee’a Blows’a w „Machinarium Gallery”

M.W.: “Pandemic Panther’s”, czyli wystawa Davee’a Blows’a inaugurująca otwarcie galerii,  to swoiste ukoronowanie projektu “100 panthers” tego artysty. Kto wyszedł z inicjatywą zorganizowania tego typu wernisażu właśnie tutaj, w Katowicach?

D.D.: Davee przyjechał do „Machinarium Tattoo” na guestspota. Wspólnie z Tofim nagrywali wówczas jeden z odcinków podcastu „Think Different”. Wystarczyło tylko wspomnieć Davee’owi, że jego wizyta zbiega się w czasie z otwarciem naszej galerii! To niezwykle produktywny artysta; nie tylko ma co pokazać, ale i opowiedzieć, a w dodatku obie rzeczy robi z niezwykłym zaangażowaniem.

Klaudyna Morawiec: W sumie, podczas wernisażu inaugurującego otwarcie „Machinarium Gallery”, odwiedziło nas ponad 100 osób. Zaprosiliśmy zarówno ludzi ze świata sztuki, jak i autorytety branżowe. Niestety, ze względu na postpandemiczne obostrzenia było to wydarzenie zamknięte; zależało nam na bezpieczeństwie i komforcie gości. Davee wystawił w sumie 36 obrazów, z czego większość w formacie 100 x 70 centymetrów. Część namalowanych panter została nazwana na cześć miast, w których Davee miał okazję tatuować jednak…, z każdym dziełem wiąże się jakaś wyjątkowa historia. Najcenniejszym eksponatem w kolekcji, wybijającym się na tle

pozostałych prac jest „First Blood”. Jego kolory są nieco przybrudzone, mniej wyraziste, ale właśnie to czyni go wyjątkowym. Poza tym – nie bez przyczyny został zabezpieczony, ale historię tego dzieła pozna jego nabywca. Bardzo ciekawym duetem są „Bonnie” i „Clyde” – dzieła zawdzięczają swoje nazewnictwo ze względu na zamiłowanie Davee’a do amerykańskiego kina lat 60-tych. Myślę, że ciężko byłoby mu pogodzić się z myślą o ich rozdzieleniu, dlatego…, czekamy na nabywcę, który zechciałby kupić je w parze!

M.W.: No właśnie, uprzedziłaś moje kolejne pytanie. Czy pantery namalowane przez Davee’a są na sprzedaż?

K.M.: Tak, oczywiście. Od otwarcia wystawy w naszej galerii (do momentu, w którym przeprowadzaliśmy niniejszą rozmowę, tzn.: 12.06 – przyp. red.) sprzedało się już 15 obrazów. Tak jak wspomniał Darek, prace uzyskały pozytywne rekomendacje krytyków sztuki z katowickiego ASP. Ceny…, są różne. Jednak tak, jak wspomniałam wcześniej; nabywcę „First Blood’a” czeka mała niespodzianka…


Sztuka i rzemiosło

M.W.: Jakie inne dzieła można podziwiać tutaj na co dzień? 

D.D.: W okresie „międzywernisażowym” galeria będzie miała charakter pracowni graficznej. Chcemy wyposażyć  tę przestrzeń w prasę linorytniczą, wstawić sztalugi i udostępnić obiekt na potrzeby studentów z katowickiego ASP. Zależy nam, by każdy twórca miał możliwość szlifowania warsztatu, niezależnie od swojego artystycznego zaplecza. To może być uczeń, malarz, czy tatuator. Owszem, nasza galeria jest poniekąd przestrzenią alternatywną, choćby ze względu na usytuowanie i otwarty charakter. Jednak, tak jak wcześniej wspominałem „Machinarium Gallery” ma łączyć ze sobą te dwa światy. Cóż, pomysłów na jej zagospodarowanie nie brakuje! Nasza ekipa składa się z osób, którym „burze mózgów” są niestraszne – doskonale się dogadujemy i wspólnie czujemy, że to miejsce ma ogromny, rozwojowy potencjał.

M.W.: Czy macie już jakieś plany, dotyczące przyszłych wystaw, którymi możecie się podzielić z czytelnikami? 

D.D.: W sierpniu odwiedzi nas Tomasz „Tofi” Tofiński. Być może część czytelników nie wie, że Tofi ma wykształcenie plastyczne oraz niezwykły dar do przekazywania wiedzy. Styl w jakim tworzy diametralnie odbiega od tego, co prezentuje Davee, więc sam wydźwięk wystawy jak i jej atmosfera będą zupełnie inne. Jesteśmy przekonani że Tomasz zaskoczy nawet nas; a przecież znamy się nie od dziś! Poza tym ustalamy termin i prowadzimy rozmowy z Andrew Skowronem , który w ogóle nie jest związany z tatuażowym środowiskiem. Andrew to fotograf. Na swoich zdjęciach ukazuje wybiórcze podejście ludzi do traktowania zwierząt. Zwraca uwagę na to, że jedne stworzenia potrafimy kochać i traktować jak członków rodziny, a inne… wydaje nam się, że mamy prawo do obchodzenia się z nimi w prawdziwie bestialski sposób. Przestrzeń „Machinarium Gallery” z pewnością uświetnią także działa artystów z naszego studia:  Mró, Mokera oraz Akvarko. Joanna od dawna zajmuje się malarstwem, a ostatnia, modułowa kompozycja jaką stworzyła udowadnia, że ma w sztuce wiele do pokazania. Moker specjalizuje się w letteringu, a jego litery i zdobią ściany naszej tatuatorskiej pracowni. Zresztą – nie tylko! Pokrył wzorami już niejedno płótno a nawet… buty! Z kolei Mró specjalizuje się w ilustratorskim stylu, do którego wplata elementy psychodeliczne. Nie boi się wychodzić ze swojej strefy komfortu.

M.W.: Jesteście otwarci na propozycje wernisaży ze strony artystów z nie tylko z branży tatuażu?

D.D.: Tak, jak najbardziej. Ściśle współpracujemy z katowickim ASP, udostępniając artystom związanym z tą uczelnią nasze wnętrza oraz ich wyposażenie do celów warsztatowych. Poza tym poniekąd polegamy także na ich opinii; jeśli mecenasi zarekomendują nam jakiegoś twórcę, którego prace rezonowałyby z atmosferą „Machinarium Gallery” – będziemy zaszczyceni! Malarstwo, rzeźba, a nawet performace – nie stawiamy żadnych ograniczeń, wręcz przeciwnie. Jesteśmy tu po to, żeby je znosić.

Przydatne linki

Zostaw komentarz