17/06/2020
Wywiady

M: Siema Bartek! Powiedz mi kim właściwie jesteś i czym się zajmujesz?

W: Siemanko! Jestem zwykłym chłopakiem z marzeniami. Zajmuję się propagowaniem wiedzy na temat zespołu Tourette’a. Robię to w przeróżny sposób. Głównie przeprowadzam wywiady z muzykami – od tego zaczęła się cała moja medialna przygoda. Prowadzę również wykłady motywacyjne. Tylko nie mylcie mnie z jakimś coachem gadającym regułki wyuczone z książek! (śmiech) Aktualnie jestem w trakcie zakładania własnej fundacji oraz pracuję nad wydaniem płyty; ten projekt muzyczny, to temat na osobny, obszerny wywiad! 🙂

M: Ale możesz uchylić nam rąbka tajemnicy, prawda?

W: Wraz z Adamem Grycanem pracujemy nad płytą „Tourette Crew”. Album będzie wyróżniał się tym, że każdy bit, który na nim usłyszycie powstanie wyłącznie na bazie moich tików. Adam ma dopiero 22 lata, a jest tak genialnym muzykiem, że potrafi stworzyć muzę przyprawiającą o ciary! Dosłownie. Wszystko z tików; tych samych, które na co dzień wkurzają pół społeczeństwa! (śmiech) Do współpracy zaprosiliśmy wielu ciekawych gości. Sam również wrzucam kilka swoich wystąpień na „majku”.

M: Skoro zaczęliśmy temat muzyki; jesteś wierny jednemu artyście, czy może wręcz przeciwnie?

W: Raczej ta druga opcja. Wiernością tego bym nie nazwał, ale mocno, od lat trzymam się twórczości Wiz Khalify, Gentlemana, Travisa Scotta i kilku innych. Siedzę w muzyce już ponad 6 lat. Moje naturalne środowisko, to rap. Kto mnie zna i śledzi moje poczynania ten wie, że obecnie to moja codzienność. Nie posiadam żadnych idoli czy autorytetów na polskiej scenie muzycznej. Jednak mega mocno kibicuję koleżance po fachu – Zuzie Jabłońskiej. Pamiętam jak podczas którejś rozmowy Zuza zwierzyła mi się, że marzy o wokalnej karierze. Bodajże rok później ta dziewczyna z marzeniami o śpiewaniu podbija Polskę swoimi występami w talent-show!

M: No cóż, nie da się nie zauważyć, że muzyka jest twoją ogromną zajawką…

W: Oj tak, muzyka jest nierozłącznym elementem mojego życia. Tutaj idealnie dogaduję się z Tourettem. Tiki dość często wbijają się w bit.

M: Chorujesz na zespół Touretta czyli zaburzenie neurologiczne, które objawia się występowaniem niekontrolowanych tików głosowych i ruchowych. Czy konfrontacja z kamerą stanowi dla ciebie wyzwanie?

W: Wiesz co, jakby ktoś w gimnazjum mi powiedział, że będę kiedyś nawijał przed kamerą, jak zaczarowany, to bym go wyśmiał. Teraz to dla mnie coś normalnego, część codzienności. Występowanie na scenie, przed kamerą czy za kamerą (ponieważ jestem także operatorem) podczas transmisji z koncertów, czy wydarzeń sportowych – pozwala mi się „zrelaksować”. Wówczas tików jest znacznie mniej, a czasem w ogóle ich nie ma.

M: Jak radzisz sobie z tikami podczas tatuowania? Widzę, że jesteś posiadaczem niejednej dziary!

W: Zanim odpowiem na to pytanie chciałbym podkreślić, że największy szacun kieruję w stronę tatuatorów, a szczególnie Kuby Lewandowskiego („Black Pearl Tattoo Brzeg”), ponieważ to on jest autorem trzech konkretnych dziar na moim ciele. Łącznie spędziłem pod igłą ponad 30 godzin! Bałem się o Kubę… bałem się, że zejdzie mi na zawał podczas dziabania. Jednak ten egzamin obydwaj zdaliśmy celująco. (śmiech) A jak radzę sobie z tikami? Nie ma z nimi w ogóle problemu, ponieważ aktualnie mam wytatuowane tylko ręce. Przerzucam tiki na plecy i głowę,  gdy artysta tworzy kolejne dzieło na mojej skórze. Tatuatorzy nie narzekali, a miałem styczność już z trzema różnymi osobami.

M: Skąd wzięło się w ogóle twoje zainteresowanie tatuażem?

W: Generalnie od zawsze się tym interesowałem. Zazdrościłem w dzieciństwie starszym kolegom, którzy posiadali tatuaże. Jednak zwlekałem ze swoją pierwszą dziarą aż do 2018 roku, ponieważ chciałem być w 100% pewny tego, co chcę sobie wytatuować. W końcu to ozdoba, jaka zostaje z człowiekiem do końca życia.

M: Tatuaże, to według ciebie sztuka, czy rzemiosło?

W: Zdecydowanie sztuka! To co robią tatuatorzy na ludzkich ciałach, często w głowie się nie mieści. Starsze, niedoinformowane pokolenia mówią, że tatuaże oszpecają… jednak są to opinie ludzi, którzy tatuaże widzieli tylko w filmach; najczęściej na ciałach „więźniów”. Wystarczy pojechać na jeden konwent (festiwal sztuki tatuażu – przyp. aut.). Kiedy chodzę między stoiskami, a na moich oczach powstają tak różnorodne tatuaże – jestem pełen podziwu! Ci ludzie potrafią na skórze stworzyć prawdziwe ARCYDZIEŁO! To jest naprawdę ogromny kawał pięknej sztuki.

M: Posiadasz dziarę, z którą wiąże się jakaś ciekawa bądź też śmieszna historia? Mógłbyś się nią podzielić z czytelnikami?

W: WOW, no praktycznie z każdą wiąże się jakaś historia. Jednak ta najważniejsza z mojego punktu widzenia, to niebieskooki lew – czemu? Lew jest symbolem walecznego charakteru mojego taty, który niestety niespełna trzy lata temu przegrał walkę z nowotworem. Lew, to również jego znak zodiaku. Ten z mojego projektu nieprzypadkowo posiada niebieskie oczy, bo mój ojciec również takie miał. Dziaba mimo wszystko nie jest smutna, ponieważ tatko był zawsze energiczny, uśmiechnięty i chętny do niesienia pomocy innym. Bardzo społecznym typ człowieka… porządnie zadbali, wspólnie z mamą o to, abym poszedł w ich ślady. Dlatego ten tatuaż przypomina mi o sile, kiedy muszę stawić czoła jakimś trudnym wydarzeniom. Przypomina, że muszę być lwem w tej współczesnej, betonowej dżungli. Z kolei najśmieszniejszy tatuaż, to ewidentnie ten, inspirowany animacją „Rick & Morty”. Jestem ogromnym fanem tych dwóch wariatów. Nie wyobrażam sobie nie mieć dziarki z ich mordami. (śmiech)

M: Planujesz kolejne tatuaże?

W: Oj tak! Zdecydowanie. Na pewno muszę skończyć całą lewą rękę – obiecałem Kubie Lewandowskiemu, że to jest jego pole do popisu. Już większość wykonaliśmy. Jak zrzucę kolejne kilogramy, to na pewno chcę zacząć przygodę z dziarami na klatce piersiowej, brzuchu, plecach i nogach. Zobaczymy, co z tego wyjdzie!

Zatem trzymam kciuki za twoje tatuażowe oraz muzyczne plany i dziękuję Ci za rozmowę!

INSTAGRAM: @woytvzz

YOUTUBE: Tourette Crew Label

bartek wojtkowski / Tourette Crew Label / woytazz / woytvzz

SHARE

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr