Skip to main content

Wiki Mouse Tattoo

Sztuka bierze się z cierpienia. Sztuka, szczególnie ta współczesna, komentuje rzeczywistość. Nie uważam, że przesadzę kiedy powiem, że pełni rolę 4 władzy w czasach politycznego posłuszeństwa mediów. Dlatego zwykła rozmowa, zachwyt nad formą i zagłębienie się w historią twórców, którzy przyczynili się do jej rozwoju jest tak ważny. Całe szczęście są w sieci takie osoby jak Wiki! Dla niej świat artystyczny na tatuażu się nie kończy; poza tym doskonale rozumie, iż kariera w tym zawodzie nie od razu przynosi zyski. Bo na sukces składa się nie tylko pasja ale i ciężka praca!


Jak mówić o sztuce… po ludzku?

M.W.: Z zapartym tchem śledziłam twoje wyróżnione relacje na Instagramie, w których opowiadałaś o: Rothko, Laysiepie, Cattelanie czy Basquiacie. Wielu artystów tatuażu deklaruje inspiracje sztuką, jednak niewielu daje temu tak wyraźny, publiczny wydźwięk, pełen pasji i wiedzy. Rozumiem, że szeroko pojęta sztuka jest po prostu twoją największą zajawką?

W.M.: Sztuką współczesną, a w szczególności malarstwem, zainteresowałam się na studiach dzięki pewnej profesorce, która opowiadała o sztuce w bardzo ciekawy sposób. Później miałam możliwość skonfrontować się z pracami, jakie znałam z jej wykładów, na żywo, zwiedzając muzea i galerie sztuki w różnych miastach europejskich. Skonfrontowałam się nie tylko z teorią, poznaną na studiach, ale i samym dziełem; tym, jakie wzbudza ono we mnie emocje. Dzięki posiadanej wiedzy mogłam spojrzeć na twórczość danego artysty w szerszym kontekście czy to czasowym, czy to znaczeniowym, czy kreacyjnym. Sztuka współczesna jest trudna w interpretacji; nie śmiem temu zaprzeczyć. Można ją odczuwać na wiele różnych sposobów, a posiadanie informacji na temat danego artysty i osadzenie jego twórczości w konkretnych ramach społecznych oraz czasowych poszerza ten horyzont rozumienia. Uważam, że to naprawdę bardzo ciekawe i dlatego chcę o tym opowiadać innym.

M.W.: Pytam o to dlatego, że zdążyło mi się rozmawiać z tatuażystami, którzy deklarowali inspiracje postaciami takimi jak chociażby Abramović, ale… nie dało się z nimi o tym porozmawiać. Tak jakby były to puste frazesy, wiesz co mam na myśli? U Ciebie widzę coś zupełnie odwrotnego.
W.M.:
Miałam przyjemność zobaczyć wystawę Mariny i mogę otwarcie przyznać, iż jest ona dla mnie inspiracją…, aczkolwiek performance to inny rodzaj sztuki. Dzieło fizyczne to dla tatuatora swoista referencja, a performance jest o tyle ciekawy, że dotyczy emocji. Opowiada historię, eksponuje pewne relacje w sposób dla siebie specyficzny. W malarstwie, można przenosić elementy dzieła bezpośrednio do swojej pracy lub inspirować się stylistyką malarza. To naprawdę ciekawe zagadnienia, które jest mi łatwiej dostrzec i zrozumieć, bo studiowałam historię sztuki. Chcę się swoją wiedzą dzielić z ludźmi, oczywiście używając w tym celu przystępnego, zrozumiałego dla przeciętnego odbiorcy języka.

M.W.: Czy uważasz, że będąc artystą łatwiej jest zrozumieć perspektywę drugiego twórcy?

W.M.: Tak myślę, że tak. Na pewno dużo łatwiej zrozumieć sam proces twórczy. Sprowadzając to do samego tatuowania; obdarowuje się wówczas drugiego artystę większym zaufaniem, dając mu wolną rękę. Mam to szczęście, że przychodzą do mnie ludzie z branż kreatywnych, często również inni artyści. Oni mają zupełnie inne podejście. Rozumieją tatuażystów i przychodzą do nich po autorski projekt. Nie ingerują w wizję. Mam wrażenie, że dla tych osób wartością samą w sobie jest fakt, że mogą posiadać coś, co stworzyłam. Dlatego dzielenie się wiedzą na temat sztuki jest ważne i pozwala szerzej ją zrozumieć.

Wiki Mouse:

[…] krąży takie powiedzenie, że sztuka bierze się z cierpienia. Uważam to stwierdzenie za słuszne, czego najlepszym przykładem jest przypadek Fridy Khalo. […] Z czasem, w sposób naturalny, malarstwo stało się również metodą na ukojenie bólu psychicznego, wywołanego chociażby przez zdradę jej męża.”

M.W.: Dzięki temu jesteś też w stanie przemycać pewne wymowne elementy do swoich tatuaży, prawda? Twoje prace; mimo humorystycznej oprawy, często skłaniają do refleksji. Lubisz przełamywać konwenanse i poruszać tematy społeczne, filozoficzne czy opowiadać o ludzkiej seksualności?

W.M.: Tak, oczywiście. Zresztą, krąży takie powiedzenie, że sztuka bierze się z cierpienia. Uważam to stwierdzenie za słuszne, czego najlepszym przykładem jest przypadek Fridy Khalo – chyba większość z nas przynajmniej kojarzy jej historię. Zawsze powtarzała, że dla niej sztuka jest ucieczką od cierpienia fizycznego; poważnego wypadku, jakiemu uległa za młodu. Z czasem, w sposób naturalny, malarstwo stało się również metodą na ukojenie bólu psychicznego, wywołanego chociażby przez zdradę jej męża. Frida jest ciekawą postacią również pod jeszcze innym względem; nie zdobyła wykształcenia artystycznego. Malarstwo stanowiło jej pasję i wyzwalało trudne emocje, z jakimi borykała się całe życie. Ja również staram się obserwować świat, mam sporo przemyśleń na temat zmian, jakie zachodzą w naszym otoczeniu i staram się je do moich prac przemycać. Pokazać pół-żartem, pół-serio. Czasem ironiczna lub prześmiewcza forma pozwala lepiej zrozumieć pewne rzeczy i…, nagle okazuje się, że sporo ludzi te nawiązania widzi oraz rozumie. Ba! Okazuje się, że część z nich ma podobne spojrzenie na te kwestie; wówczas śmiejemy się z tego razem! To bardzo pokrzepiające, bo wiem, że nie jestem w tych swoich myślach osamotniona. A najwyższą formą wyróżnienia i docenienia mojej twórczości jest oczywiście decyzja o wytatuowaniu sobie mojej pracy.

M.W.: Czy uważasz, że sztuka w czasach politycznego posłuszeństwa, to ostatnie pole na którym możemy jawnie manifestować swoje opinie i poglądy?

W.M.: Wielu historyków sztuki podkreśla, że weszliśmy w okres tak zwanej “wojny kulturowej”. Do tego nie bez znaczenia jest również konflikt pokoleniowy. Z ogromną obawą i niepokojem obserwuję to, co dzieje się w szeroko pojętej kulturze w Polsce. Pozwolę sobie przywołać tutaj sytuację sprzed kilku lat, kiedy to na zlecenie ministerstwa kultury z Muzeum Narodowego usunięto 2 prace; Natalii LL i Katarzyny Kozyry. Jedna z nich była kolażem zdjęć, przedstawiającym autorkę jedzącą banana, a druga – filmem video. Te dzieła uznano za gorszące. Z drugiej strony ta sama władza chwilę później wystawia w Zamku Ujazdowskim artysty, który wcześniej zasłynął z plakatów o wydźwięku homofobicznym i propagującym rasizm. Moim zdaniem to straszne. Nie ma kreatywności bez wolności i powinniśmy zapobiegać takim praktykom. Sztuka potrzebuje tej wolności, ponieważ z samego założenia powinna być komentarzem do tego, co się dzieje. Szczególnie ta współczesna. Chociaż, jak słusznie zauważyłaś, słowo “wolność” jest w tym momencie bardzo trudne do zdefiniowania. Cała afera doprowadziła do tego, że galeria w Muzeum Narodowym została zamknięta na czas bliżej nieokreślonej „rearanżacji”. To mnie bardzo niepokoi…, ponieważ o ile tatuaż jest taką formą sztuki, która jeszcze nie została naznaczona polityką, ja już zadaję sobie pytanie jak długo będziemy mogli się cieszyć tą wolnością? Podwójne standardy, faworyzowanie pewnych grup artystycznych przez rząd i polityczna przepychanka bardzo niekorzystnie wpływają na środowiska twórcze. To trudne czasy. Ja nie widzę problemu, żeby komentować to co się dzieje na swoich social mediach. Uważam, że powinno się o tym mówić głośno. Szczególnie jako artystka.


Przepis na sukces? Praca, pasja i pewność siebie!

M.W.: Zauważyłam również, że z biegiem czasu twój styl ewoluował; obecnie robisz więcej oldschoolowych projektów. Z czego wynika ta zmiana i czy twoja kariera potoczyła się tak, jak początkowo to sobie zakładałaś?

W.M.: Myślę, że przede wszystkim to wynik większej pewności siebie. Zaczęłam tatuować dla samej zajawki, pracując jednocześnie na etacie w “korpo”. Myśl o tym, że mogę oddać się swojemu hobby po godzinach (tej beznadziejnej) pracy dawała mi siłę i pozwalała wyżyć się artystycznie. Od zawsze czułam potrzebę kreatywnego działania, ale jednocześnie nie chciałam traktować tatuowania jako zajęcia stricte zarobkowego. Finalnie zaczęło pochłaniać mi to tyle czasu, że mogłam po kilku latach rzucić korporacyjne stanowisko. Podkreślam – po kliku latach! Wiele osób myśli, że jak zaczną tatuować to nagle kokosy zaczną im spadać z nieba! A to niestety nieprawda. Trzeba samemu sobie na to zapracować. Kiedy rzuciłam pracę biurową, poświęciłam się tatuowaniu w 100 procentach. Dostałam większego, motywacyjnego kopa, przez co progress przyszedł szybciej, a ja nabrałam pewności siebie. Siłą rzeczy zaczęłam też kombinować, próbować nowych technik…, a że od zawsze ta gruba kreska chodziła mi po głowie, to w końcu się na nią zdecydowałam. Wcześniej brakowało mi odwagi, trochę umiejętności technicznych, które opanowywałam stopniowo. Próbowałam naprawdę wielu różnych rzeczy i wiem – sporo nauki przede mną, ale obecnie jestem w stanie powiedzieć, że to, co robię mnie satysfakcjonuje. Przychodzą do mnie ludzie, którzy oczekują projektów wykonanych właśnie w tej konkretnej stylówce. I chyba właśnie ta świadomość, że ktoś oczekuje od ciebie autorskiego wzoru, daje największą radość w karierze artysty tatuażu.

M.W.: Własny merch – zapewne sporo przy nim pracy! Powiedz mi, robisz to dla funu czy może realizujesz swoje marzenie o zostaniu projektantką? No i gdzie można go dostać?!

W.M.: Jestem osobą, która nie potrafi skupić się na jednej rzeczy. Teraz na przykład wkręciłam się w rzeźbienie w glinie! Od zawsze lubiłam DIY; zanim zajęłam się odzieżą, przechodziłam przez etap tworzenia kolczyków. Poza tym część koszulek, które sprzedaję, farbuję własnoręcznie. To raczej nie marzenie o zostaniu projektantką, a wewnętrzna artystyczna chęć tworzenia motywuje mnie do działania. Z drugiej strony chciałabym kiedyś nawiązać współpracę z jakąś większą firmą, która dałaby mi możliwość wypuszczenia na rynek fajnego jakościowo produktu w przystępnej cenie. Mam nadzieję, że mi się uda. Wszystko swoim czasie!

M.W.: Skoro zaczęłam już temat marzeń i planów to na zakończenie zapytam cię o twój cel na 2021 rok? A może nie lubisz wybiegać myślami w przyszłość?

W.M.: Rzeczywistość brutalnie weryfikuje wszystkie nasze marzenia, ale chciałabym więcej podróżować. Myślałam o tym już w zeszłym roku, jednak pandemia znacznie ograniczyła wyjazdowe możliwości; chociaż nie przeczę – udało mi się parę miejsc zwiedzić! Byłam w Berlinie, pojeździłam trochę po Polsce, jednak myślę o tym by ruszyć dalej w Europę. Tak, to jedno z moich największych marzeń…, chcę podróżować, zostawiając swój ślad na ciałach klientów z innych krajów.

Przydatne linki

Zostaw komentarz