27/05/2020
Wywiady

Chociaż jej pseudonim może sugerować co innego, Emanuela jest bardzo wrażliwą artystycznie oraz niezwykle empatyczną osobą. Wiem o czym piszę; miałam okazję przekonać się o tym na własnej skórze! Zresztą, tatuatorka daje temu wyraz poprzez swoje zaangażowanie w rozmaite akcje charytatywne, organizowane przez środowisko. Ponadto daje upust swojej kreatywności na wielu innych, niezwiązanych z tatuowaniem płaszczyznach: tworzy własną poezję oraz maluje. W naszej rozmowie Emanuela przyznała, że dzieląc się z ludźmi swoją sztuką pragnie, aby w końcu pokochali oni siebie. Wtedy łatwiej będzie im kochać innych.

Jak długo zajmujesz się tatuażem? Co sprawiło, że zainteresowałaś się tatuowaniem?

Tatuażem zajmuję się przeszło rok, ale już wcześniej miałam na to ogromną zajawkę, którą zaraziła mnie bliska znajoma; potem próbowałam uczyć się sama w domu, obserwowałam ówczesną scenę tatuażu i jednocześnie szukałam własnego stylu.

Czy na przestrzeni lat twoje podejście do tej sztuki uległo zmianie?

Tak, zmieniło się bardzo wiele. Mimo że sztuka zawsze była niezwykle ważnym aspektem w moim życiu, dopiero praktykując w studiu zaczęłam odkrywać jej nowe oblicza. Skupiłam się na własnym samorozwoju, nie tylko w tej dziedzinie. Początki były trudne; nie raz, nie dwa spotkałam się z masą hejtu lub krytyki – również tej konstruktywnej, która zresztą bardzo mi pomogła. Na początku nie przyszłoby mi w ogóle do głowy, że tatuowanie może stać się nie tylko moją pasją, ale też cenną lekcją pokory, opanowania, samodyscypliny. Dzięki kształtowaniu tych cech, odkryłam kierunek i styl w którym chcę się dalej rozwijać. Jedyną rzeczą, która nigdy nie ulegnie zmianie, jest sposób w jaki działa na mnie sztuka. Nie potrafię wyrazić tego ile szczęścia daje mi możliwość tworzenia czegoś własnego, wyrażania w ten sposób siebie oraz swoich emocji.

„Sexy&dark ink for sexy&dark souls” –można przeczytać w opisie na twoim profilu na Instagramie. Skąd pomysł na takie motto?

Początkowym celem, przyświecającym mi w momencie założenia konta @niedelikatnosc, było złamanie granic tabu. Wtedy publikowałam tam głównie swoje ilustracje, szybkie „bazgrołki”. Nie sądziłam wówczas, że wzbudzą one aż tak duże zainteresowanie. Cóż, chciałabym w pewien sposób odczarować słowo „seksualność”. Sexy zaczyna i kończy się w głowie. Często publikuję na swoich stories różne materiały, które zachęcają do dbania o relację z samym sobą oraz swoim ciałem. Samoświadomość, inteligencja, akceptacja, dojrzałość, autentyczność – to właśnie te cechy wyznaczają naszą atrakcyjność. Nie ma ona nic wspólnego z cielesnością, przed jaką wciąż odczuwamy nieuzasadniony wstyd. Oczywiście nie oznacza to, że sama jestem osobą pozbawioną kompleksów nad jakimi chciałabym popracować, zmienić je. Dostrzegam swoje wady. Mimo to uważam, że mam piekielnie seksowną duszę; mogłaby przybrać obojętnie jaką formę fizyczną, ale wciąż byłaby pociągająca. Podsumowując: kochajmy się! Dosłownie. Kochajmy siebie, a kochanie z innymi będzie jeszcze lepsze.

Często angażujesz się w różne akcje organizowane przez tatuażowe community; zakrywałaś tatuażem blizny po samookaleczeniach, wsparłaś także charytatywną inicjatywę TATTOOPRINTS. Dlaczego to robisz, jaki jest cel twoich działań?

Tatuaże to zdecydowanie coś więcej; już dawno przestały być kojarzone z więziennymi legendami. Ta branża staje się coraz bardziej „akceptowana” w społeczeństwie i myślę, że takie akcje pomagają ludziom wymazać z pamięci dawne stereotypy. Ponadto – kocham pomagać! Moje ostatnie urodziny spędziłam tatuując podczas wydarzenia „Tatuaże zamiast futra” w krakowskim „W19” i szczerze powiedziawszy, był to dla mnie naprawdę wyjątkowy dzień. Pierwszy raz obchodziłam ten dzień, nie mając nawet chwili, żeby pomyśleć o sobie. Wróciłam do domu zmęczona, śpiąca oraz pełna satysfakcji! Fajnie jest czasem zrobić coś bezinteresownie, poświęcić swój czas jakiejś większej idei by poczuć, że są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie.

Poza tatuowaniem zajmujesz się także innymi rodzajami sztuki: malujesz, piszesz wiersze. Możesz o tym opowiedzieć więcej?

Mnóstwo rzeczy, związanych ze sztuką leży w kręgu moich zainteresowań; poezja i malarstwo to tylko jedne z nich, Niedawno otworzyłam się na poezję ponownie, bo przez wiele lat nie pisałam absolutnie nic. Odnosiłam wrażenie, że słabo mi to wychodzi. Ku mojemu zaskoczeniu, kiedy wrzuciłam swoje pierwsze wiersze na Instagram (umierając ze stresu!), spotkałam się z niesamowicie pozytywnym odbiorem! Właściwie te podbudowujące komentarze otrzymuję nadal i jest mi trudno uwierzyć, że są ludzie, którzy czekają już na tomik. Bardzo mnie to motywuje. Wracając do malarstwa; to niestety dosyć czasochłonne hobby i nie zawsze mam kiedy przysiąść do płótna. Bardzo lubię malować, gdy odczuwam smutek – oczyszczam wtedy umysł. Jestem samoukiem w tej dziedzinie, ale chciałabym kiedyś otrzymać profesjonalne lekcje.

Jakie cechy powinien, według ciebie, posiadać dobry tatuator?

Samodyscyplina, pokora, cierpliwość. Przydadzą się też zdolności interpersonalne.

Właśnie, nawiązując do poprzedniego pytania – wydaje mi się, że w Polsce nadal zawód tatuatora jest postrzegany jako typowo męskie zajęcie. Czy byłaś kiedyś dyskryminowana ze względu na swoją płeć?

Nie spotkałam się z takim zjawiskiem w moim otoczeniu. Jedynie  moja rodzina na samym początku mojej kariery obawiała się, że jestem zbyt młoda na ten zawód (tatuatorka ma 21 lat, przyp. aut.) Kulturę tatuażu tworzą obecnie zarówno mężczyźni jak i kobiety więc myślę, że jest to coraz bardziej widoczne oraz akceptowane.

Jakie masz plany i marzenia na resztę tego roku?

Bardzo chciałabym podróżować w te wakacje, ale nie sądzę, że po epidemii będzie to możliwe oraz bezpieczne. Być może moje plany zabrzmią nieco banalnie, ale odnajduję spokój i szczęście w najprostszych rzeczach. Chciałabym spędzić dużo czasu na łonie natury. Zdać egzaminy na studiach. Stworzyć coś ciekawego. Zakochać się. Przeczytać dużo dobrych książek. Znaleźć więcej czasu dla przyjaciół. Chodzić częściej do kina. Jeść dobre śniadania… no i oczywiście osiągać kolejne sukcesy jako tatuatorka. Czeka mnie w tym roku dużo pracy, ale ja nie lubię stać w miejscu. Trzymajcie kciuki żeby wszystko mi się udało! Ja też je trzymam; za powrót do normalności. Stay safe&sexy!

 

INSTAGRAM: @niedelikatnosc

DRUGI INSTAGRAM: biala.wiedzma
TATTOOPRINTS

blackmood studio / emanuela latoszek / niedelikatność / tattooprints

SHARE

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr