08/12/2019
Wywiady

Czym się zajmujesz na co dzień?

Jestem DJ-ką. Organizuję imprezki i jeżdżę na imprezki i gram na nich muzyczkę. Przede wszystkim bałkańską, ale też hity z pogranicza lat 90-tych i 80-tych. Wyobraź sobie ogniska, cygańskie tańce, tamburyna i “Prawy do lewego” w wykonaniu Kayah i Bregovic. To coś takiego, tylko że do potęgi dziesiątej. 

Świetna zabawa, chociaż przyznam szczerze, że powoli zaczyna mi się to nudzić.

Dlaczego?

To jest niestety strasznie odtwórcze. Żeby robić coś własnego musiałabym zająć się produkcją, a to niestety kompletnie mi nie leży. Kupiłam sobie nawet klawiaturkę MIDI i próbowałam się za to zabrać, ale jakoś się w tym nie widzę. Za dużo siedzenia i klikania na komputerze, dla mnie takie porządne robienie muzy to było granie w zespole z ludźmi i tak już raczej pozostanie na wieki wieków.

To co dalej?

Dogrywam bookingi do końca stycznia i wyruszam po przygodę, gdzieś gdzie będzie ciepło. Docelowo pewnie zakotwiczę na dłużej w Serbii, bo wiesz, ja na Bałkanach jeszcze nigdy nie byłam i nie wiem z czym to się je. Gram tę bałkańską muzę, jaram się tą kulturą, a nigdy nie widziałam jej na własne oczy więc rozumiesz, czuję się trochę jakbym mówiła, że jestem wielką fanką Japonii, podczas gdy czytałam Naruto i to tyle. Chcę tam w końcu pojechać. Co potem, to zobaczymy. Równie dobrze może się skończyć tak, że spodoba mi się jakieś miejsce po drodze i zostanę tam na zawsze. Dam sobie radę.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z tatuażami?

Od dawna chciałam mieć jakieś dziary. Byłam zbuntowaną, rockową nastolatką, a wiąże się to nieodłącznie z tym, że chce się mieć tatuaże. Na szczęście z pierwszym poczekałam trochę czasu, bo do dwudziestego pierwszego roku życia, więc był całkiem przemyślany. Zrobiłam sobie takie rysunkowe serduszko z napisem Mama w środku. Kojarzyło mi się z taką klasyką, któryś pirat w Piotrusiu Panie miał coś takiego na ramieniu. Poza tym doszłam do wniosku, że akurat taki tatuaż to coś, do czego trudno się będzie mojej mamusi przyczepić. 

Zadziałało?

Idealnie. Stwierdziła, że chyba nigdy w życiu nie miała w  stosunku do czegokolwiek tak mieszanych uczuć. 

Drugi tatuaż był dużo bardziej spontaniczny. Kolega powiedział mi, że w jakimś salonie mają promkę z okazji dnia kobiet i jest 50 % zniżki. Wiadomo, jak usłyszałam słowo “promocja” to już nie było odwrotu i teraz mam węża na przedramieniu. Ładny, ale cały czas zastanawiam się czy nie przerobić go na znak śmierciożerców. 

Ile masz łącznie tatuaży?

Około 30. Jak zaczęłam zagłębiać się w tę kulturę, to jakoś tak wyszło, że zaczęłam odkrywać artystów, który wydawali mi się mega ciekawymi ludźmi i umawiałam się na sesję, żeby ich poznać, a przy okazji zrobić jakąś fajną dziarę. W efekcie mam tego sporo, między innymi matrioszkę, czy symbol z Serii Niefortunnych Zdarzeń na kostce. Czytałam tę książkę w podstawówce i chociaż była dla mnie stanowczo za ciężka, to nauczyła mnie, że życie nie jest sprawiedliwe, a to bardzo cenna lekcja. 

Czekaj, czyli robiłaś sobie tatuaże po to, żeby pogadać z tatuażystami?

Wiesz co, jak tak to teraz powiedziałeś to faktycznie brzmi totalnie nieracjonalnie, ale tak jak sobie o tym myślę, to chyba tak właśnie było.

Tak, czy inaczej, teraz znalazłam typa który mnie dziara i jest super. Ma ksywę Stary Michała i operuje w Krakowie. Zazwyczaj jest tak, że ja mam jakiś pomysł, on ma jakiś pomysł w związku z tym moim pomysłem i wychodzą z tego świetne rzeczy – chciałam na przykład taką klasyczną częstochowską Maryjkę z tęczową aureolą, a on tę koncepcję przerobił na zupełnie inną Maryjkę i to jeszcze całą w gradiencie, zamiast tęczowej aureoli. Nie dość, że finalny wzór podoba mi się dużo bardziej niż moja pierwotna koncepcja, to jeszcze mogę spokojnie wyjść na ulicę i nie dostać po mordzie. Idealnie.

Umówiliśmy się już, że Stary Michała wytatuuje mi całe plecy, tylko to działa tak, że ja się dowiaduję jaki to będzie wzór w momencie, w którym on zaczyna go dziarać, w związku z czym trochę trudno mi powiedzieć co planuję mieć na skórze w przyszłości.

Ogólnie w większości mam tatuaże, które po prostu mi się podobają. Bez jakichś mega głębokich przemyśleń. Tak jak na przykład z tą wspomnianą matrioszką – oczywiście można znaleźć jakieś uzasadnienie, że to jest nawiązanie do kultury Słowiańskiej czy coś. Jeden typ nawet wymyślił, że to znaczy, że jestem taka wielowarstwowa, że mam jedną osobowość pod drugą. Prawda jest natomiast taka, że po prostu podobał mi się ten wzór.

Czy tatuaże to sztuka?

Oczywiście. Kultura tatuażu ma wielowiekową tradycję, a przy tym sam proces dziarania wymaga umiejętności z wielu dziedzin. Tatuażysta musi być przecież artystą, ale też trochę psychologiem i jednocześnie w jakimś zakresie ogarniać kwestie związane z medycyną i higieną, żeby ogarnąć klienta od strony cielesnej i duchowej w trakcie sesji.

Tatuażysta, czy tatuator

Tatuażysta na pewno brzmi poważniej i bardziej serio, ale ja osobiście zawsze wolę używać słowa tatuator, bo kojarzy mi się z terminatorem i uważam, że to bardzo zabawne. 

Super! Dziękuję Ci bardzo.

Stary Michała / Tatuaż To Sztuka / Tatuaże i Muzyka / Zuzanna Rogala

SHARE

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr