Barton Dereniowski

08/12/2019
Wywiady

Kim jesteś Barton i czym się zajmujesz?

Przede wszystkim jestem sportowcem.

Na tę chwilę jestem czynnym zawodnikiem brazylijskiego jiu-jitsu i MMA. Prowadzę swój klub, mamy kilka filii w Polsce. Jestem trenerem w moim mieście, w Głogowie, stąd pochodzę, tutaj się urodziłem i tutaj działam.

Stresujesz się jakoś jeszcze przed walką?

Moje pierwsze zawody były w 2011 roku i wiadomo, tak jak ze wszystkim, na początku było to stresujące, ale teraz to już jest chleb powszedni. Tak naprawdę startuję w zawodach miesiąc w miesiąc, tydzień w tydzień od ośmiu lat i jak jest sezon, czyli od września do czerwca, to są takie miesiące, że startuję co weekend, więc już tego stresu nie ma. Znaczy jakiś tam w sumie zawsze jest, ale to taki pozytywny, motywujący do działania, a nie paraliżujący, czy coś.

W 2017 zostałeś mistrzem Europy, zgadza  się?

Tak, dwa lata temu wygrałem w Barcelonie. Potem w 2018 zająłem pierwsze miejsce w Abu Dhabi na mistrzostwach świata i teraz znowu w tym roku pojechałem do Barcelony i zdobyłem złoty medal. Także mam parę tych tytułów.

Czy coś, czego uczy Cię walka, wykorzystujesz w życiu codziennym?

Oczywiście. Przede wszystkim sport kształtuje charakter i z tego względu zawsze polecam go młodzieży i dzieciakom, to bardzo pomaga w życiu. Niezależnie od tego, czy to gra w tenisa, czy jazda na rowerze. Ja osobiście uważam, że mi to, że zajmuję się sportem zawodowo, pozwoliło osiągnąć w życiu prywatnym, to co mam dzisiaj, a jeżeli o to chodzi, to absolutnie nie ma na co narzekać i wydaje mi się, że to właśnie sporty walki pozwoliły mi dojść do miejsca, w którym jestem. Ta dyscyplina, wyciszenie i pokora, których uczymy się na sali treningowej, pozwoliły mi wziąć na klatę wiele przeciwności, z którymi gdzieś tam się spotkałem.

Ile masz tatuaży?

Nie wiem. Nie liczyłem.

Ok. A dlaczego je masz?

To jest część człowieka. To jest tak, jakbyś zapytał kogoś dlaczego jeździ takim samochodem. Albo dlaczego ma jakieś konkretne spodnie czy fryzurę. Ja zawsze lubiłem tatuaże, już nawet będąc w gimnazjum malowaliśmy sobie dziary na rękach i tak mi już zostało, tylko teraz to są prawdziwe tatuaże, a nie długopis. Lubię to. Tylko to też nie jest tak, że ja jakoś podążam za modą, to są symbole, które mają określone znaczenie i są dla mnie jakoś istotne. Mam dużo napisów, dat, które łączą się z określonymi zdarzeniami z mojego życia prywatnego. Mam też rzeczy związane z moją firmą, moją działalnością. Są po prostu w życiu różne chwile, które warto zapamiętać i ja je sobie zapisuję w formie tatuaży. Sam to wszystko zawsze układam i decyduję gdzie, co i jak. W efekcie to jest po prostu część mnie.

Mam też dużo tatuaży związanych z kulturą wojowników, różne symbole, które wiele znaczą dla tych, którzy siedzą w tej tematyce. Na przykład kiedy opowiem komuś o konkretnej japońskiej masce wojownika to ludzie, którzy interesują się tatuażem, japońską kulturą i sztukami walki, będą wiedzieć o co chodzi.

Tak to właśnie wygląda.

Kto cię tatuuje?

Mam swojego tatuażystę, rzucam mu hasło, a on pomaga mi dobrać symbol i jego znaczenie, to jak to ma wyglądać. To musi być ktoś, kto siedzi w tej kulturze i zna się na tym. Mam to szczęście, że mam dwóch znajomych, którzy mają salony tatuażu, więc jak mam czas, to wpadam na małą kawę i mały tatuażyk. Jak mam więcej czasu, to na większy.

Ostatnimi czasy tatuuje mnie głównie Krystian Taraszkiewicz, pracuje tutaj u nas w Głogowie, ale też we Wrocławiu, pozdrawiam go ogólnie. <śmiech>

Planujesz jakąś nową dziarę?

Tak, tak, planuję. Dzisiaj miałem robić, ale akurat nie wyszło. Mam kilka pomysłów, tak szczerze mówiąc, to non-stop wpadają jakieś nowe, ale nie starcza mi czasu. Wiesz, po tatuowaniu przez tydzień jestem wyłączony z treningów, a teraz nie bardzo mogę sobie na to pozwolić.

Miałeś kiedyś problem ze względu na tatuaże?

Te moje pierwsze tatuaże były w dość niewidocznych miejscach, więc nikt ich nawet nie zauważał, a teraz to już jest przecież normalna sprawa. Służby mundurowe, strażacy, czy nawet policja mają dziary w widocznych miejscach. Może nie na czole, ale na przedramieniu to już się często widuje. Wydaje mi się, że już nawet starsze osoby nie zwracają na to uwagi.

Tatuażysta czy tatuator?

Tatuażysta. Wzrokowo tak jakoś lepiej się wydaje.

Dziękuję Ci bardzo! 

SHARE

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr